Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Ona śpi razem ze mną...


Strona Główna | Dodaj | 21018 | Patrz | Pisz

__________________________________________

Miłosna apokalipsa

Świat się skończy. Już to wiem. I mieli rację ci, którzy przepowiadali go na bieżący rok. Tak, świat skończy się już w przyszłym tygodniu.

I tak, będzie to wyglądało tak, jak mówiono, że ma wyglądać. Do tej pory będę trwać. A kiedy nadejdzie apokalipsa, zacznę żyć. 

Odrodzę się na nowo. Dostanę skrzydeł. Wszystko wokół będzie jasne i piękne. Nie będzie zmartwień. Wieczne słońce będzie oświetlać moją twarz.

To będzie ta chwila, która zmieni wszystko. I nic inne nie jest ważne. 

Świat kończy się wtedy i już nie wraca do normalności. Czas zatrzyma się. Dźwięk, muzyka zniknie. Nie będzie chłodu i gorąca. Nie będzie smutku i szczęścia. Nie będzie tabletek, zwierząt, małych i dużych dzieci. Nie będzie pracy i wakacji. Ferii zimowych też nie. Nic już nie wybuchnie i nic nie zgaśnie. Pieniądze znikną. Słowa umilkną. Kobiety nie będą kobietami, a mężczyźni mężczyznami. Nie będzie języków, biologii i liczb. Nie będzie tlenu, nie będzie wody.

Świat kończy się w czwartek. Świat przestaje istnieć w czwartek. I ten czwartek, będzie ostatnim czwartkiem.

Codziennie uświadamiam sobie jak blisko jest do końca. Już prawie czuję w sobie pierwsze targnięcia. Czas prze do przodu, rozpędza się. Nie można już tego zatrzymać.

Czekałam na to pięć miesięcy. A może nieświadomie czekałam na to całe życie?

Nie wierzycie mi? Wcale nie musicie. To mój świat się kończy. Wasz nadal trwa.



D 06.05.2012 [komentarzy 0] Komentuj

Perspektywa snu.

Niezależnie od emocji, które mną targają, jesteś.
Niezależnie od tego, czy dzisiaj pada deszcz, czy świeci słońce, jesteś.
Niezależnie od tego, czy potrafię ugotować makaron, czy nie, jesteś.
 
Niezależnie od tego, czy jesteś, nie ma Cię.


Mamy swoje rzeczywistości, bardzo odmienne. Mamy swoje charaktery, zgadnijcie jakie.
I to wszystko ze sobą współgra, uzupełnia się, pracuje.

Mamy swoje strategie słownych bitew. I chociaż moja broń jest jak z innej epoki, walczę zawzięcie. Zdobywasz mnie taktyką, nie okrzykiem.

Jest taka strona mnie, której nie znasz i prawdopodobnie nigdy nie poznasz. Trochę mnie to smuci. Ale pocieszam się myślą, że to właśnie jest moja niezaprzeczalna prywatność.

 To śmieszne, że jesteś obok tylko wtedy, gdy zamknę oczy.



D 07.04.2012 [komentarzy 0] Komentuj

O, tragedia.

Wlewa mi do gardła gorzką herbatę.
- Masz dość?
- Wytrzymam wszystko.
Teraz zawiązuje mi usta chustką, nie mogę krzyknąć. I widzę jak wlewa rozpuszczony cukier w Jej usta. Jest słodki, co powoduje, że się uśmiecha. Jest go za dużo, co powoduje, że z oczu lecą jej łzy.
Wytrzymam wszystko.


 Nie wiem już co znaczy słowo "ufać". Jego definicja została wymazana z mojego życia. Nie będzie łatwo.

Godzina. Po kilku miesiącach, po kilkunastu latach, jedna godzina zmieniła wszystko. Jedna minuta. Jedna sekunda. Jedno zdanie. Jeden obraz w mojej głowie. Przewartościowanie życia. Bezsilność, bezradność. Ból.

Moje cierpienie nie jest równe cierpienia Głównej Bohaterki. Jestem postacią drugoplanową, można powiedzieć, że nie zmieniam fabuły powieści, ale na nią wpływam. Jestem bohaterem tragicznym. Tragiczny jest dramat, jaki dzieje się wokół mnie.

Już nawet nie mam pytań. Nie chcę wiedzieć nic więcej. Chcę zasnąć pod wodą. Otworzyć oczy i widzieć, że opadłam w wodę tak głęboko, że nie ma dla mnie ratunku. Chcę słyszeć świst w uszach. Chcę widzieć światło przebijające się przez taflę wody. Uśmiechnąć się i rozluźnić wszystkie mięśnie ciała.

Nie ma w moim życiu dnia dziwniejszego od tego, który przyszedł. Nie ma dziwniejszej informacji, jaką ktoś mi przekazał. Nie ma nic porównywalnie wyniszczającego.

Stoję i patrzę w niebo. Widzę kolorowe balony. Na jednym jest napisane 'wiara'. Na innym 'marzenia'. Jeszcze na innym 'radość', 'stabilność', 'siła'. Zawsze dmuchałam je ile sił w płucach. Chciałam żeby latały wysoko nade mną, zawsze przyczepione do szlufki przy spodniach.
Przyszedł i odwiązał sznureczki. Zacisnął mi w dłoniach karabin i wystrzelił. Huk wystrzelonej serii i pękniętej gumy ogłuszył mnie zupełnie. Stoję teraz i udaję, że wcale ich nie potrzebowałam. Stoję i udaję, że one nadal tam są. 



D 06.03.2012 [komentarzy 0] Komentuj


__________________________________________






__________________________________________
Szablon i avatar zrobiłam ja, tylko pod bloga lala-bez-oczu, przy użyciu głównie painta, gimpa (2.o) i notatnika. Bardzo proszę nie kopiować. :)





Kochani













Marcin
Przyśnione



Archiwum

2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2008
Grudzień
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień